Ułatwienia dostępu

Focusrite: sto lat od narodzin człowieka, który zmienił świat audio. Historia Ruperta Neve.

Focusrite sto lat od narodzin człowieka, który zmienił świat audio. Historia Ruperta Neve

31 lipca 1926 roku w angielskim Devon urodził się Arthur Rupert Neve. Sto lat później jego nazwisko widnieje na obudowach, w nazwach wtyczek i w spisach sprzętu studiów, które powstały długo po tym, jak przestał projektować konsolety. Rocznica jest dobrym pretekstem, żeby oddzielić w tej historii fakty od powtarzanych anegdot. Dla Focusrite ta data ma znaczenie bezpośrednie. Firma nie powstała jako projekt inwestorski ani jako marka zbudowana wokół cudzego dorobku. Powstała dlatego, że Neve przyjął w 1985 roku konkretne zlecenie, a układ, który wtedy narysował, pracuje dziś w każdym urządzeniu z oznaczeniem ISA. Poniżej historia od początku, czyli od chłopca składającego odbiorniki radiowe w Buenos Aires.

Chłopiec, który słuchał radia w Buenos Aires

Arthur Rupert Neve urodził się 31 lipca 1926 roku w Newton Abbot w hrabstwie Devon. Dzieciństwo spędził jednak nie w Anglii, lecz w Argentynie, gdzie jego ojciec pracował jako misjonarz British and Foreign Bible Society. Sprzęt elektroniczny nie był w tamtym miejscu i czasie czymś, co można było po prostu kupić. Był czymś, co się składało z tego, co akurat było pod ręką, a potem naprawiało, kiedy przestawało działać. To zwykle w tym momencie biografii pojawia się słowo talent. Bliżej prawdy jest jednak stwierdzenie, że Neve po prostu miał bardzo dużo praktyki. Zanim skończył 13 lat, budował wzmacniacze i odbiorniki radiowe, a niektóre z nich sprzedawał. Nauczył się przy tym rzeczy, której nie da się przyswoić z podręcznika, czyli tego, jak układ zachowuje się naprawdę, w przeciwieństwie do tego, jak powinien się zachowywać zgodnie ze schematem. Ten nawyk, sprawdzania układu uchem i przyrządem jednocześnie, został z nim na kolejne 70 lat. Argentyna lat 30 była też miejscem, w którym radio miało zupełnie inną wagę niż dziś. Odbiornik był jedynym łączem z resztą świata, a jakość tego łącza decydowała o tym, czy dało się cokolwiek zrozumieć. Neve wspominał później, że pierwsze pytanie, jakie sobie zadawał przy każdym budowanym układzie, brzmiało nie jak zrobić to ładniej, tylko jak sprawić, żeby przekaz był czytelny. Ta hierarchia priorytetów, najpierw zrozumiałość i wierność, potem charakter, wraca w jego konstrukcjach przez kolejne dekady.

Wojna, łączność i pierwsze nagrania w terenie

W wieku 17 lat Neve wstąpił do Royal Corps of Signals, formacji łączności armii brytyjskiej. Praca przy radiostacjach w warunkach polowych była szkołą inżynierii bardzo konkretnego rodzaju. Urządzenie miało działać przy złym zasilaniu, w wilgoci, po transporcie ciężarówką i po naprawie wykonanej byle czym. Wymagania dotyczące zrozumiałości mowy w kanale zaszumionym są zupełnie inne niż wymagania estetyczne studia nagraniowego, ale jedno i drugie sprowadza się do tego samego pytania. Ile informacji przetrwa drogę od źródła do słuchacza. Po wojnie Neve zajmował się naprawą sprzętu i nagrywaniem w terenie. Jeździł przerobionym pojazdem wyposażonym w mikrofony i nagrywarkę, rejestrując chóry, koncerty i wydarzenia publiczne. Ten etap bywa pomijany, a jest ważny, ponieważ przez kilka lat Neve pracował jako realizator, a nie tylko konstruktor. Wiedział, jak wygląda sytuacja, w której wykonawca czeka, a sprzęt trzeba ustawić w kilka minut. Późniejsza ergonomia jego konsolet nie wzięła się z założeń teoretycznych.

Royal Corps of Signals

Od głośników do pierwszej konsolety

W latach 50 Neve pracował jako główny inżynier w firmie Rediffusion, zajmującej się między innymi transformatorami i systemami transmisji kablowej. Transformator, element, który później stał się znakiem rozpoznawczym jego konstrukcji, poznał więc od strony produkcyjnej, a nie mitologicznej. Następnie założył CQ Audio, niewielką firmę produkującą kolumny głośnikowe i wzmacniacze hi-fi. Przełom przyszedł na początku lat 60 i miał charakter przypadkowy. Desmond Leslie, kompozytor eksperymentujący z muzyką konkretną, potrzebował urządzenia, które pozwoli mu łączyć sygnały z kilku magnetofonów. Neve zbudował mu je na zamówienie. W 1961 roku powstała firma Neve Electronics, prowadzona wspólnie z żoną Evelyn, która przez całą karierę męża odpowiadała za stronę organizacyjną i finansową przedsięwzięć. W 1964 roku firma przeniosła się do Little Shelford pod Cambridge. Wtedy też Neve zaprojektował swój pierwszy tranzystorowy korektor barwy, a wkrótce potem pierwszą tranzystorową konsoletę, zbudowaną dla studia wytwórni Philips. Warto zatrzymać się przy tej dacie. Przejście z lamp na tranzystory było wtedy w studiach traktowane nieufnie i nie bez powodu, bo wczesne konstrukcje półprzewodnikowe potrafiły brzmieć twardo i płasko. Neve nie rozwiązał tego problemu deklaracją, tylko sposobem prowadzenia sygnału. Zostawił transformatory na wejściu i wyjściu, pracował na stopniach klasy A i projektował układy tak, by ich pasmo sięgało daleko poza to, co słyszalne. Argumentował, że zachowanie toru powyżej 20khz wpływa na to, co słyszymy w paśmie użytecznym, przede wszystkim przez charakter przesunięć fazowych.

1073, czyli moduł, który stał się punktem odniesienia

W 1970 roku Neve Electronics dostarczyło konsoletę A88 do londyńskiego Wessex Sound Studios. Był to pierwszy pulpit wyposażony w moduły oznaczone symbolem 1073, łączące przedwzmacniacz mikrofonowy z transformatorem wejściowym, trzypasmowy korektor i filtr górnoprzepustowy. Jedną z pierwszych płyt zarejestrowanych na tej konsolecie był album Lizard grupy King Crimson. Numer katalogowy 1073 nie miał być nazwą własną. Był oznaczeniem modułu w firmowym systemie numeracji, obok dziesiątek innych. To, że stał się rzeczownikiem pospolitym, wynika z prostego faktu. Konsolety Neve trafiły do studiów, które nagrywały bardzo dużo płyt w bardzo krótkim czasie, a realizatorzy zauważyli, że ten konkretny tor dobrze znosi mocne wysterowanie i przyjaźnie reaguje na podbicie góry pasma. Legenda 1073 jest w dużej mierze legendą powtarzalnego, przewidywalnego narzędzia, którego nie trzeba było pilnować. Z perspektywy Focusrite ten moduł ma znaczenie podwójne. Jest punktem wyjścia dla tego, co Neve zaprojektował piętnaście lat później dla AIR Studios, ale jest też najczęstszym punktem odniesienia w rozmowach o serii ISA. Różnica polega na tym, że ISA nie jest wariantem 1073. To osobna konstrukcja tego samego autora, powstała po latach dodatkowych doświadczeń i przy innych założeniach dotyczących zapasu dynamiki oraz szumów własnych. Kto szuka w ISA kopii modułu z 1970 roku, szuka nie tego, co tam jest.

33609 i panowanie nad dynamiką

Drugą konstrukcją, która przetrwała próbę czasu, jest kompresor. Neve pracował nad układami z mostkiem diodowym, wykorzystując właściwości diod do sterowania wzmocnieniem. Rozwiązanie to, zastosowane najpierw w module 2254, a następnie rozwinięte w stereofonicznym 33609, dawało kompresję o charakterystycznym, dość powolnym i mało nachalnym przebiegu. W praktyce oznaczało to urządzenie, które można było wpiąć w sumę stereo i zostawić. 33609 pozostaje w produkcji do dziś w ofercie, a także powstaje wiele jego klonów. W tym samym okresie firma przeniosła produkcję do Melbourn w Cambridgeshire i zaczęła dostarczać konsolety na skalę przemysłową, do studiów, rozgłośni i telewizji na kilku kontynentach. Wśród odbiorców znalazły się między innymi Sound City i Abbey Road. Ta skala jest częścią odpowiedzi na pytanie, dlaczego akurat te układy stały się standardem.

Rozstanie z własnym nazwiskiem

W połowie lat 70 Neve sprzedał udziały w firmie noszącej jego nazwisko. Konsekwencje tej decyzji były dla niego dotkliwe. Umowa oznaczała, że przez lata nie mógł posługiwać się własnym nazwiskiem w działalności komercyjnej w branży, którą współtworzył. To nie jest szczegół obyczajowy. To wyjaśnia, dlaczego kolejne firmy, z którymi był związany, nosiły nazwy nieoczywiste. Warto o tym pamiętać także dlatego, że do dziś rodzi to nieporozumienia. Sprzęt sygnowany nazwiskiem Neve pochodzi z kilku różnych źródeł i z bardzo różnych okresów, a sam konstruktor nie miał wpływu na wszystko, co tym nazwiskiem oznaczono.

1985: zamówienie, od którego zaczęło się Focusrite

Focusrite nie powstało jako plan biznesowy. Powstało jako odpowiedź na jedno zlecenie. W 1985 roku Sir George Martin, prowadzący wówczas AIR Studios, poprosił Neve o zbudowanie toru wejściowego lepszego niż to, co miał do dyspozycji. Neve, wraz z Evelyn, założył w tym celu nową firmę. Efektem był moduł ISA 110. Skrót pochodzi od Input Signal Amplifier i opisuje dokładnie to, czym urządzenie jest. Przedwzmacniacz mikrofonowy sprzężony transformatorowo, czteropasmowy korektor barwy oraz przełączane filtry górno i dolnoprzepustowy. Towarzyszył mu procesor dynamiki ISA 130. Konstrukcja bazowała na doświadczeniu z wcześniejszych modułów Neve, ale nie była ich kopią. Korektor miał więcej pasm i inaczej dobrane punkty przełączania, a cały tor projektowano pod kątem większego zapasu dynamiki niż w konsoletach z początku lat siedemdziesiątych. Powstało zaledwie kilkadziesiąt oryginalnych modułów ISA 110, głównie dla AIR Studios. Właśnie dlatego historia Focusrite zaczyna się nie od produktu masowego, tylko od sprzętu zrobionego pod konkretne pomieszczenie i konkretnego klienta

focusrite isa 110

Forte, kłopoty i drugie życie firmy

Pod koniec lat 80 Focusrite podjęło próbę zbudowania kompletnej konsolety. Powstał pulpit Forte, oparty na modułach ISA, którego egzemplarze trafiły między innymi do Master Rock Studios oraz nowojorskiego Electric Lady. Projekt okazał się jednak zbyt kosztowny w stosunku do możliwości niewielkiej firmy. W 1989 roku Focusrite w pierwotnym kształcie zakończyło działalność. Majątek firmy przejął w drodze zakupu aktywów Phil Dudderidge, dziś Executive Chairman Focusrite Group. Nowa spółka kontynuowała produkcję urządzeń rackowych i zbudowała wokół układu ISA własną konsoletę, Focusrite Studio Console, wytwarzaną w pojedynczych egzemplarzach. Na początku lat 90 pojawiła się seria Red, w której układy zaprojektowane przez Neve trafiły do obudów przeznaczonych dla studiów o mniejszych budżetach. Ten moment jest w historii firmy jednym z najistotniejszych. Focusrite przetrwało nie dlatego, że miało dobry produkt, bo dobry produkt miało od początku. Przetrwało dlatego, że ktoś potrafił zbudować wokół tego produktu firmę zdolną go wytwarzać i sprzedawać. Neve był konstruktorem, nie przemysłowcem, i sam to przyznawał.

ISA dzisiaj

Współczesna seria ISA jest bezpośrednią kontynuacją tamtego zlecenia z 1985 roku. ISA One, ISA Two, ISA 428 MkII oraz ISA 828 MkII korzystają z tej samej topologii przedwzmacniacza z transformatorem wejściowym, z przełącznikiem impedancji pozwalającym dopasować obciążenie do mikrofonu. Ten ostatni element bywa niedoceniany, a odpowiada za sporą część słyszalnej różnicy, zwłaszcza przy mikrofonach wstęgowych i starszych konstrukcjach dynamicznych. Dla pracującego dziś realizatora praktyczne pytanie brzmi, kiedy taki tor faktycznie coś zmienia. Odpowiedź jest dość wąska i lepiej ją powiedzieć wprost. Przy mikrofonie o niskiej czułości i sygnale cichym, gdzie potrzeba dużego wzmocnienia bez podniesienia szumu. Przy źródłach o gwałtownych transjentach, gdzie liczy się zachowanie toru przy krótkich szczytach, oraz wtedy, gdy nagranie ma zostać zmiksowane bez dużej korekcji, bo materiał ma być gotowy możliwie wcześnie. W pozostałych sytuacjach różnica istnieje, ale bywa mniejsza niż wpływ ustawienia mikrofonu w pomieszczeniu. Ślad tej samej konstrukcji widać także w produktach, których Neve nigdy nie projektował. Tryb Air w interfejsach Scarlett oraz Clarett+ powstał jako odwzorowanie charakterystyki przedwzmacniacza transformatorowego ISA. To nie jest to samo urządzenie i nikt tak nie twierdzi. Jest to natomiast przykład czegoś, co w historii tej firmy zdarzyło się już wcześniej. Rozwiązanie opracowane dla jednego studia i jednego klienta zostaje przełożone na sprzęt, który stoi na biurkach ludzi nagrywających w sypialni. Praktyczne znaczenie tej ciągłości jest banalne i właśnie dlatego bywa pomijane. Tor wejściowy jest jedynym miejscem w całym łańcuchu, w którym sygnał powstaje raz i na zawsze. Wszystko, co dzieje się później, w DAW, we wtyczkach, w masteringu, operuje już na tym, co zostało zapisane. Neve mówił o tym w kategoriach ekonomicznych, nie estetycznych. Naprawianie sygnału jest droższe niż zarejestrowanie go dobrze za pierwszym razem, a niektórych rzeczy naprawić się nie da.

Sposób pracy Ruperta Neve

Neve pracował w epoce, w której zestaw dostępnych narzędzi pomiarowych był ubogi w porównaniu z dzisiejszym. Jego reakcją nie była jednak ucieczka w intuicję. Konsekwentnie twierdził, że jeśli słyszymy różnicę, której nie widać w pomiarze, to znaczy, że mierzymy nie to, co trzeba. Stąd jego zainteresowanie zachowaniem toru daleko poza pasmem słyszalnym, charakterem zniekształceń harmonicznych, a nie tylko ich poziomem, oraz tym, jak układ zachowuje się przy przesterowaniu, a nie wyłącznie w warunkach nominalnych. To podejście warto oddzielić od jego popularnej wersji, zgodnie z którą stary sprzęt brzmi lepiej, bo jest stary. Neve przez całe życie projektował urządzenia nowe i wielokrotnie mówił, że powtarzanie własnych konstrukcji sprzed dekad go nie interesuje. Nostalgia była reakcją rynku na jego pracę, nie jej założeniem. Neve bywał też krytyczny wobec tego, jak jego dorobek został przez rynek zagospodarowany. Nie ukrywał zdziwienia, że urządzenia projektowane jako narzędzia pracy stały się przedmiotem kolekcjonerskim, a ich ceny oderwały się od kosztu wytworzenia. Sam wolał rozmawiać o tym, co można poprawić, niż o tym, co udało się kiedyś. W jednym z ostatnich wywiadów stwierdził, że gdyby projektował 1073 dzisiaj, zrobiłby to inaczej, bo dysponuje lepszymi materiałami i lepszą wiedzą.

Sto lat później

Rupert Neve zmarł 12 lutego 2021 roku w Wimberley w Teksasie, w wieku 94 lat. Pracował niemal do końca. W 1997 roku otrzymał Technical Grammy Award, a przez lata także wyróżnienia Audio Engineering Society. Trudno wskazać drugą osobę, której konstrukcje przez ponad pół wieku pozostawały jednocześnie w produkcji, w użyciu i w katalogach kilku niezależnych firm. Dla Focusrite ta setna rocznica nie jest rocznicą patrona. Jest rocznicą urodzin założyciela, który zbudował pierwszy produkt firmy i zostawił układ, na którym firma pracuje do dziś. Sprzęt oznaczony skrótem ISA, który dziś stoi w studiach i w domowych pracowniach, wywodzi się z modułu zaprojektowanego dla jednego studia w Londynie, na prośbę jednego producenta. To dość dobre podsumowanie tego, jak działa ta branża. Rzeczy, które zostają na dziesięciolecia, prawie nigdy nie powstają z zamiarem zostania na dziesięciolecia.

Najświeższe aktualności:

Bądź na bieżąco ze światem dźwięku.

Jeśli chcesz być na bieżąco z premierami, promocjami i najciekawszymi materiałami edukacyjnymi – zapisz się do naszego newslettera. Co miesiąc otrzymasz naszą selekcję recenzji, tutorialów i newsów ze świata audio!

Znajdź w audiotechpro.pl

Pokaż wszystkie wyniki

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

Pokaż wszystkie wyniki

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors