
Niepozorne kostki leżące obok statywów mikrofonowych lub na podłodze często umykają naszej uwadze. Choć wizualnie nie robią wielkiego wrażenia i łatwo je przeoczyć, DI Boxy są absolutnie kluczowym elementem wyposażenia, który niejednokrotnie ratuje całą sesję nagraniową lub koncert. Urządzenia te pełnią rolę, można powiedzieć – tłumacza ułatwiającego komunikację między Twoim instrumentem a mikserem lub interfejsem audio. Zrozumienie ich działania to pierwszy krok do uzyskania w pełni profesjonalnego brzmienia.
Wstawaj, masz zadanie bojowe!
Podstawową rolą DI Boxów jest dopasowanie impedancji. Sygnał wysyłany przez gitary czy instrumenty charakteryzuje się wysoką wartością tego parametru, podczas gdy wejścia mikrofonowe w profesjonalnych konsoletach wymagają wartości niskich. Dzięki zastosowaniu odpowiedniego przetwornika unikamy drastycznej utraty jakości i zachowujemy pełne pasmo brzmienia, w tym kluczowe najniższe i najwyższe tony. Kolejną niezwykle istotną funkcją jest symetryzacja sygnału. Tradycyjne kable gitarowe na dystansach powyżej kilku metrów zaczynają zbierać szumy z otoczenia niczym antena radiowa. Transformacja tego sygnału na zbalansowane złącze XLR pozwala na całkowicie bezstratne przesyłanie dźwięku na odległość kilkudziesięciu metrów.
Dodatkowo sprzęt ten doskonale radzi sobie z eliminacją pętli masy. Charakterystyczne i irytujące buczenie sieciowe można zniwelować dosłownie jednym ruchem, wykorzystując funkcję uziemienia, która fizycznie rozłącza obwód między urządzeniami. Nie zapominajmy też o możliwości rozdzielania sygnału. Odpowiednie wejścia i wyjścia pozwalają muzykowi grać na własnym wzmacniaczu na scenie, podczas gdy główny, krystalicznie czysty dźwięk wędruje bezpośrednio do realizatora na FOH lub prosto do systemu nagrywającego.
Dwa światy brzmienia ukryte w modelach P DI oraz 73 DI
Wyobraź sobie sytuację w studiu, gdy masz przed sobą dwa różne modele i stoisz przed wyborem odpowiedniego toru dla swojego instrumentu. Decyzja między wariantem pasywnym a aktywnym to w istocie wybór między całkowitą przezroczystością a dodaniem do muzyki szlachetnego, studyjnego koloru.
Model P DI działa jak idealnie umyta szyba w oknie. Jest to sprzęt w pełni pasywny, niewymagający absolutnie żadnego dodatkowego zasilania. Jego sercem jest znakomicie ekranowany transformator, którego jedynym celem jest przeniesienie sygnału w nienaruszonej formie, bez żadnych zniekształceń czy przebarwień. Urządzenie to niczego nie dodaje i niczego nie zabiera. Taki wybór sprawdzi się doskonale w przypadku świetnie brzmiących nowoczesnych syntezatorów czy gitar basowych z rozbudowaną, aktywną elektroniką, gdzie zależy nam na uwiecznieniu naturalnego charakteru instrumentu.
Zupełnie inną filozofię reprezentuje model 73 DI. Jako sprzęt aktywny wymaga on zasilania podawanego bezpośrednio z konsoli lub interfejsu. Zamiast czystej szyby, przypomina raczej markowe okulary przeciwsłoneczne w stylu vintage, które nadają otoczeniu przyjemny, ciepły i nasycony odcień. Liczba w nazwie to hołd dla kultowego brytyjskiego sprzętu z lat siedemdziesiątych. Zastosowany tu układ elektroniczny celowo i bardzo muzycznie koloryzuje sygnał. Instrumenty zyskują dzięki niemu potężny dół, analogowe ciepło i stają się wyraźnie grubsze w miksie. To fantastyczne rozwiązanie dla gitar, instrumentów akustycznych i pianin elektrycznych, które nagle ożywają i brzmią niczym przepuszczone przez bardzo drogi wzmacniacz.
Świadomy wybór odpowiedniego rozwiązania
Zestawiając ze sobą obie opcje, od razu widać ich odmienne przeznaczenie. Model pasywny to gwarancja całkowicie transparentnego i krystalicznie czystego sygnału, idealnego dla aktywnych instrumentów, gdzie wierność przekazu stoi na pierwszym miejscu. Z kolei model aktywny to recepta na ciepłe i nasycone brzmienie, które rewelacyjnie ożywia pasywne gitary oraz klasyczne instrumenty klawiszowe.
Ostateczny wybór sprowadza się więc zawsze do określenia Twojego celu brzmieniowego. Pełna prawda i przezroczystość to domena rozwiązań pasywnych, które idealnie przenoszą dźwięk w jego pierwotnej postaci. Jeśli jednak czujesz, że Twój instrument brzmi odrobinę zbyt sterylnie i chcesz nadać mu tłustego, studyjnego sznytu już na samym początku drogi do głośników, wersja aktywna z klasycznym transformatorem będzie dla Ciebie prawdziwym strzałem w dziesiątkę.



